sobota, 14 kwietnia 2012

Poduszkowo...

Dzisiaj musiałam iść do pracy. Budzik ...i z "radością" pomaszerowałam popracować.


Uffff- odrabialiśmy pierwszy majowy piątek.
 Ciężko było, aaaale... jak się rozmarzę...
to widzę siebie w majowe wolne dni w ogródku...
- może będę przekopywać moje "jeziorko"
(muszę wymienić folię- taki mam plan od zeszłego lata);
- może będę kopać i paprać się w ziemi...;
- może będę piękna i będę wylegiwać się na leżaczku..
.
Znając siebie wiem, że długo nie wyleżę i będę robić wszystko razem!
 A jak wszystko razem to muszę dodać: wycinanie, i klejenie, i  kopanie, gotowanie, wiertarkowanie i grillowanie i............................

Uwielbiam to wszystko!




  Może przyjedzie mój stęskniony KETOK....!!!
...więc będę musiała zacząć...od sprzątania tych wszystkich
moichulubionychwieczornychduperelek :)))
 Noooo wiecie- serwetki, kleje, farby, papiery, wiaderka, puszki, kanki, konewki....
Ale Wy Dziewczyny też to znacie.Prawda?
O Boże!- mogłabym wymieniać..
.
Ile sprzątania!   Ufff!!!!


No cóż- posprzątam. Niech przyjedzie!
 I będzie kopać, ryć w ziemi, zmieniać folię, przykręcać kontakty....(zawsze je powyrywam
wyciągając wtyczkę).
Zajęć mu znajdę nawet nie namyślając się długo!

 A przez całą opowieść przewijały się moje poduszki.


 Jutro napiszę więcej...Pozdrawiam wszystkich!
Idę malować pudełka...
 

środa, 11 kwietnia 2012

Z serduszkiem w tle...

Serduszka lubię przez cały rok. 

Są dla mnie inspiracją do wielu prac
i jeśli tylko, motyw z serduszkiem pasuje...
to na pewno będzie gdzieś wpleciony.


W marcu uszyłam poduszki. Zastanawiałam się, jak urozmaicić paseczki
no i ...serduszko bardzo mi przypasowało.


Wczoraj dokończyłam lakierować serce techniką decoupage.

 Lakierowanie i ścieranie
to dla mnie najgorszy etap pracy. 

 Na szczęście serducho skończone.


Troszkę romantycznie, z nutką melodramatyczną tabliczka
, którą możemy postraszyć męża
(np. gdy nie chce nam dać swojej karty kredytowej :),
lub, gdy marudzi, że znowu przytargałyśmy nasze zdobyte graty,
serwetki, wstążeczki, farby, gwoździe itp., itd :)


 Dzisiaj więcej nie napiszę, bo padam ze zmęczenia.
Serialik, książka i... spanko.

PS. Candy trwa. Wpisujcie się dziewczyny, bo mam duży zapas serwetek i chętnie się nimi podzielę :)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Candy-wielkanocny zajączek.

Przed świętami zmuszona byłam poukładać i ogarnąć
mój artystyczny "nieład"...:)
Nazbierało mi się różnych materiałów do moich prac.
 Niektórych mam tyle,
że przez kilka lat chyba nie wykorzystam.


W związku z tym ogłaszam Candy
(taki prezent od zajączka).

Do wylosowania jest  zestaw serwetek papierowych.

Mogą wygrać 3 osoby, każda po jednym takim samym zestawie.

W każdym zestawie jest 55 serwetek o różnej tematyce.

 Serwetki można wykorzystać do prac decoupage lub innych 
(Wasze pomysły nie mają granic :)))


Zasady Candy jak zwykle;

-pozostawienie wpisu pod postem;

-podlinkowanie tego zdjęcie candy na swoim blogu
(boczny pasek)



 Losowanie 23 kwietnia 2012.



No to buziaki- mam nadzieję,że serwetki znajdą Wasze zainteresowanie.


 Mnie zostaje jeszcze spory zapas.




sobota, 7 kwietnia 2012

WESOŁYCH ŚWIĄT

Moje pierwsze święta w blogowym domku, w blogowym świecie.
 Miło mi, że mnie odwiedzacie.

Znikam- ostatnie przygotowania czas zacząć.


WESOŁYCH ŚWIĄT !

czwartek, 5 kwietnia 2012

Święta tuż, tuż....

...a ja robię "cuda- wianki" 
niekoniecznie związane ze świętami.

Rano pomieszał mi szyki pomysł na doniczki ziołowe.
No i ...zrobiłam.



Potem je sfotografowałam
i godzinka zleciała.


W tym roku zrobię sobie w jakimś zakątku
ogródek ziołowy. Zaszła jakaś zmiana w mojej wyobraźni, bo pierwszy raz mam wielką ochotę nieć swoje ziółka. Do tej pory kupowałam w sklepie.Koleżanki ple, ple...o ziółkach, a mi wystarczały 2 doniczki na oknie.

 Ale to się zmieni- jak będzie wyglądał ten ogródek to jeszcze do końca nie wiem- może gliniane donice, może coś z wikliną...

Wczoraj wieczorem ruszyłam z moich zbiorów wiaderko i bańkę. 
Zrobiłam tylko podkład z farby akrylowej.  
Następny etap po świętach.
 Zbiorki zabiorą mi czas chyba do lata.....

Jutro przyjeżdżają moje dzieciaczki i muszę je ugościć, tak po mamusiowemu.
Muszę także pochować mój twórczy rozgardisz...:)))
Dobrze, że przeważnie nie ma ich w domu,
 a ja mogę na luzie babrać się w farbach, papierach...itd. ...,itp......

Ale, ale...nie jest ze mną tak źle.
 Zrobiłam świeczki z motywem świątecznym,
zawiązałam wstążeczkę i ..

..."tadam"...



Z rozpędu zabrałam się za dekorowanie domu.
Wielkiego wysiłku to nie wymagało, a efekt jest ok....czy nie?




 Mam nadzieję, że starczy mi rozpędu na jutrzejsze przygotowania...:)
Czego sobie i Wam życzę.