W czerwcu wysiadł mi komputer...
Przygotowywałam się do urlopu...(komputer w naprawie);
Urlop ....(komputera ni ma);
Najazd gości...(komputer jest, ale nie ma czasu);
Remonty w ogrodzie (czasu dla siebie nadal ni ma);
...i jeszcze inne codzienne zawirowania...!
Wyjazd do Hamburga..., powrót..., rozmyślania o powrocie do bloga...
...Wróciłam....
...nie zdawałam sobie sprawy, że po tak długiej przerwie pisząc te słowa serce będzie mi tak
szybko i mocno bić, jak przed ważnym egzaminem... Kilka dni zastanawiałam się, czy
kontynuować mojego bloga.... Rozpatrzyłam za i przeciw... Punktów "za" było zdecydowanie
więcej. Miło jest "spędzać" czas z blogowymi koleżankami :). Mam nadzieję, że jeszcze mnie
pamiętacie....hmmmm....
Codziennie będę opisywać co się u mnie przez ten czas działo.
Dzisiaj tylko wspomnę, że maszyna do szycia spisuje się dobrze. Znowu zaczęłam szyć.
Zrobiłam mały remoncik mojego ogródkowego jeziorka. Tzn. ja bardziej dyrygowałam, a
Ketok wykonywał. Wymieniliśmy folię, troszeczkę wygładziliśmy linię brzegową. Niby nic, a
zajęło nam to kilka dni.Kopanie, nasypywanie żwirku, kamieni....uffff!- naprawdę było ciężko.
Wysiłek zrekompensowały wieczory na nowym pomoście :)
Teraz muszę jeszcze dokupić nowych rośln . Za rok, gdy wszystko się rozrośnie, będzie o wiele ładniej.
Dzisj mam już czas taki tylko dla siebie- szyję, szyję, szyję....
Poduszki, poduszki, poduszki....
Jutro pokażę kilka z nich.
Pozdrawiam serdecznie !!!