Urlop mija mi szybko i pracowicie.
Od końca czerwca do połowy lipca spędziłam dni na DYRYGOWANIU i PODGLĄDANIU,
jak powstaje altanka w ogrodzie.
Właściwie MÓJ MEN twierdzi, że jest to pomieszczenie na jakieś taczki, łopaty, kosiarkę....itd.
Ja mam inny pogląd i podczas jego nieobecności domek na narzędzia zamieniłam na moją wymarzoną altankę ogrodową:)
Miło i sympatycznie mijają mi letnie wieczory....
Siedzę, podziwiam, obserwuję rybki, kotki skradające się w trawie i ....
jestem szczęśliwa:)
W następnym poście pokażę więcej zakamarków....
z altanki?, czy narzędziowni ?!
Altanki !!!
Uściski serdeczne.
Wasza rozmarzona Insomnia.